BIBLIOTEKA ZESPOŁU SZKÓŁ W DOBRYM MIEŚCIE

Poezja

"Przegniłe serce"


Pewna, tego, co zwane szczęściem,
Utraciłam to, wraz z dnia kolejnego nadejściem.
Nie kłamię, przemilczając niektóre fakty,
Diabelskie pakty.

Nakazują mi one trwać do pewnej chwili,
Pomimo, że chęć zmienienia swojego życia we mnie kwili,
Jak małe, ślepe zwierzę, szukające matki,
Które oddzielają od niej kraty klatki.

Pomimo zaufania, jakim obdarzają mnie przyjaciele,
Nie mówię im wiele.
Na co przydawać im moje problemy,
Skoro można wciskać im ściemy,

Że moje depresyjne nastroje,
Wywołuje pogoda, drzew jesienne stroje,
Ostatnie liście opadające z gałęzi,
Albo pies na centymetrowej uwięzi…

Strach czai się gdzieś w głębi moich oczu.
Idę przez noc, w mieście. Przestępuję nad kałużą moczu.
Słyszę wołanie, jakiegoś pijanego mężczyzny.
Wychodzę poza granice mieściny. Naokoło mnie grunt żyzny.

Gwiazdy świecą, lecz ich nie widać, niebo zachmurzone wielce.
Tak samo jak moje przegniłe serce.
Stąpam bezgłośnie po asfaltowej drodze.
Oddaję się, co niezwykłe, swojej własnej trwodze.

Zadając sobie pytania,
Aż do świtu zarania,
O sens i jego brak.
O to, czemu młoda dziewczyna czuje się, jak wrak.

Dlaczego, nie potrafię prosić o pomoc?
Dlaczego, nie ufam w przyjaźni i miłości moc?
Dlaczego, mam samotnie przetrwać najgorszą zawieję?
Dlaczego istnieję?



Dama Ż.
'Kapitalizm"

Czymże są refleksje, w świecie prawa i roszczeń?
Modnym sposobem na zdobycie sławy?
Powodem do intelektualnej zabawy?
Zajmuje się myśleniem, umysłu czerń.

Pragnienia rozpatruje przez pryzmat monety.
Walka o wolność, z korporacjami.
Bitwa przegrana, bo z nieszczerymi pro i kontrami.
Chciałabyś żyć wedle własnej etykiety.

Znikło, co w sercu od wieku szczenięcego
A ty? Zmieniłaś swe przekonania,
W ramieniu syndykatu, pokonana.
Skończyłaś jak ranny żołnierz, w obliczu atakującego.

Sama, za biurkiem,
Nienagannie ubrana,
Schludnie pomalowana i uczesana.
Gdzie są czasy, kiedy biegałaś po wsi za Burkiem?

Nie zważając na matki okrzyki.
„Pracy nie znajdziesz! Lekcje odrób!”
Nigdy nie słuchając krytyki,
Kopałaś sobie własny grób.

Edukacja była przymusem systemu.
Wzbraniałaś się przed nim.
Tak jak przed dniem, szarym, powszednim.
Barwnego kwiecia, swobody, pragnęłaś lata temu.

Nawet nie wspomnisz, o swych wybrykach.
Teraz jesteś tym, kogo nienawidziłaś.
W szarość i czerń swój umysł spowiłaś.
Pracujesz, w koncernie, jak wszyscy ludzie-trybiki.

Wielkiej maszyny, co zwie się kapitalizmem.

„By ludzie dorośli”

Patrzę w lustro.
Kimże jestem? Dziewczyną, która ma w głowie pstro?
A może testem natury?
Na wytrzymałość na wieść drwin,
Obiektem oskarżeń o tysiące win?

Czy da się wyjść z tego cało?
Pytań niemało.
Wiem,
Ale moim snem,

Jest świat bez wad.
Lecz potrzeba na to setki lat,
By ludzie dorośli.
Ci wyniośli,

I z nizin społecznych,
Porzucili tysiące spraw sprzecznych,
Dali upust złości,
Nie łamiąc nikomu kości,

Nie zajmując włości,
Pozwolili sobie na uczucie litości.
Nie tylko niej.
Jest takich idealnych przywar, że hej!
Dobroć, przyjaźń, empatia,
Szczodrość, pracowitość, sympatia.

Te cele mi przyświecają,
Od rana, gdy wszyscy
wstają,
Aż do snu,
Po skończonym udręk dniu.

Dama Ż.

Jesteś

Jesteś moim Ojcem, moim Panem.
Bez Ciebie się nie narodzę.
Jestem zwykłym ziarnem.


Jesteś moim napojem, moim pokarmem.
Bez Ciebie nie żyje.
Jestem zwiędniętym kwiatem.

Jesteś moim słońcem, moim deszczem.
Bez Ciebie nie rosnę.
Jestem niedojrzałym jabłkiem.

Jesteś moim dobrem, moim złem.
Bez Ciebie nie funkcjonuje.
Jestem zagubionym człowiekiem.

Jesteś moim pasterzem, moim kapłanem.
Bez Ciebie nie ma mnie.
Jestem tylko wrakiem.

Dlategonie opuszczaj mnie ni
gdy.
A gdybym zwątpiła napełniaj mnie wiarą,
Żebymtak jak inni przy Tobie była.
Natalia Frąckowiak
Ona
Weszła do mnie bez pytania.
Każdego dnia zadając ból.
Jakby moje cierpienie,
Sprawiało jej przyjemność.
 
Ona tak łatwo mnie niszczy.
Zabiera siły do życia.
Sprawia, że nie potrafię chodzić.
Myśleć, a nawet mówić.

Kiedy zasypiam budzi we mnie,
Strach przed śmiercią.
Sprawia lęk przed samą sobą.
Powoduje smutek,
Na myśl o utracie bliskich.
 
Chciałabym się jej pozbyć.
Lecz leki już nic nie dają.
Trzeba tylko czekać.
Na dzień w którym sama,
Powie mi dobranoc.

I odejdzie w zapomnienie.
Zostawiając po sobie
Tylko złe wspomnienie.

Jest tylko teraz pytanie.
Czy odejdzie sama?
Czy mnie tez dostanie?
Natalia Frąckowiak

Stoję za siatką
Stoję za siatką,
Siatką wspomnień tamtych dni.
Dni, w których nie pytałam o jutro.
Każdy poranek był czymś wyjątkowym.
Zawsze żyłam w oczekiwaniu na nowy dzień,
Który będzie jeszcze wspanialszy od poprzedniego.

Widzę te beztroskie lata.
Kiedy wszystko wydawało się takie piękne.
Świat kolorowy, ludzie zawsze uśmiechnięci.
Zero problemów i zmartwień na twarzach.
Nigdy nie zauważałam smutku.

A teraz idę jakby przez inne życie.
Tamte to już tylko wspomnienie.
Trzeba nauczyć się żyć na nowo,
Bo nadszedł czas by dorosnąć.
I zauważać wady,
W otaczającym nas świecie.

Już nic nie będzie takie łatwe.
Teraz od nas zależy,
Jak będzie wyglądał kolejny dzień.
Czy będzie on ze zmartwieniami w oczach.
Czy może tak jak dawniej z uśmiechem na twarzy.
Natalia Frąckowiak
Ujrzałam Cię
Choć na chwilę Cię ujrzałam.
Mogłam podbiec i przytulić się.
Opowiedzieć Ci jak żyje
I że daje jakoś radę.

Ujrzałam ten uśmiech,
Który budził we mnie radość
I pewność, że jesteś blisko.
Wiesz…strasznie mi tego brakowało.

Tak wiem co chcesz mi powiedzieć:
"To był tylko sen…"
Ale jeden z tych najpiękniejszych.
Chciałabym żeby trwał wiecznie.

Lecz niestety Ty odszedłeś.
Mówiąc mi: "Jeszcze wrócę…"
Teraz czekam na Twój powrót,
Żeby powiedzieć Ci jak tęsknie.
Natalia Frąckowiak

Bezsenność


Przyglądam się musze.
Nie chcę, ale muszę.
Leżąc na wznak,
Widzę tylko sufit skośny, tak!

Skośny, bo po pod klatkowymi
schodami,
Umysł przepełniony radami.

Złymi.
Dobrymi.
Także miernymi.
Zależnymi,
Od sytuacji,
Konwersacji,
Osoby,
Radości.
Żałoby.
Litości.

O bezsenności!
Wystawiasz mnie na katorgę!
Z podkrążonych oczu – wyraz
nicości.             
        Dama Ż.

Matura

W szkolnych murach,
Edukacja niby – trwa,
Dodajemy dwa plus dwa,
Zasiadamy na maturach.

Pustka w głowie,
Matma, polski - czarna magia,
Na prezentacji- plagiat,
Niby nikt się nie dowie…

Niech tematem się ktoś zainteresuje,
Dopyta, o szczegóły przemówienia,
By, nie przymierzając, usłyszeć hałas milczenia,
I wstawić ci dwóję.

W Internecie prac szukałeś,
Przepisałeś – po łebkach,
Jednak w wersach się myliłeś,
Potem, odwaliwszy robotę, przed komputerem gniłeś.

W gry grałeś.
Dlatego nie zdałeś.

                        Dama Ż.



  Podróż

Życie jest jedną wielką podróżą
dzięki, której możemy poznawać
wiele nowych miejsc i ludzi.
Chcąc wbić się w mowę serca
podążamy za jego głosem.
I choć mózg i rozsądek podpowiadają,
że niepotrzebnie gonimy za marzeniami
to do przodu wciąż gnamy.
Mimo, że to tylko młodzieńcze pragnienia
giniemy pomiędzy nimi
chcąc uciec od przytłaczającej rzeczywistości.
I kiedy chcemy się zatrzymać
nie możemy bo wciąż wierzymy,
że marzenia się spełnią.


Dominika 
Kliknij, aby edytować treść...